Cześć! Lećmy z podsumowaniem roku.
Książki
To był bardzo nierówny rok. Zauważyłem, że czytam „falami”, tzn że przez 3 tyg nie czytam nic, aby potem w tydzien przeczytać 4 książki. Czy to źle? Nie, raczej nie ma to znaczenia, ale jest to pewna zmiana, bo nie przypominam sobie, żeby to tak wyglądało.

Wzrost jest znaczący, bo o 11 książek, względem roku 2024. Wyróżnić mogę (kolejność bez znaczenia):
- Lekarze w górach, bohaterowie drugiego planu – dużo ciekawego info, bardzo wciągająca książka.
- Projekt Riese – od Mroza. Fajna książka, chociaż nie da się ukryć, że najfajniejsze jest pierwsze 3/4 książki, potem, no cóż, trochę stracony potencjał.
- Virion: Ona – jako psychofan Viriona nie mogłem nie wspomnieć o niej tutaj. Genialna jak wszystkie inne z tej serii.
- Błędne Łąki – od Jarka Szczyżowskiego. Ja najprawdopodobniej nie jestem obiektywny, lubię jak akcja dzieje się w górach, sprawia mi frajdę jak mogę sobie popatrzeć na mapę i wytyczyć szlaki którymi szli bohaterowie.
Zawiodły:
- Diuna. Przeczytałem całą sagę i o ile ten fragment który przedstawia film jest świetny tak im dalej w las, tym gorzej. A jeśli nie gorzej, to conajmniej… Dziwnie.
- Schronisko, które zostało zapomniane – od Sławka Gortycha. Cóż, tutaj mogę napisać tylko: mało gór w górach.
Ale w takim razie nasuwa się pytanie, skoro wspomniałem tylko 6 książkach, to z pozostałymi 35? One były niezłe, albo spełniły pokładane w nadzieje w zadowalajacym stopniu albo nieznacznie przynudzały. Zerknij na mojego Goodreads’a, jeśli jesteś ciekaw.
Sport
Ten rok to zdecydowanie żelazna dyscyplina na siłowni.



Cała zarejestrowana aktywność (czyli na 100% niedoszacowana, bo kto nagrywa każdy spacer?) zajęła 358h, uprawiana była 178 razy i spaliła ~125_000 kalorii. To jeszcze zestawienie na tabelce i porównanie z poprzednimi latami.
| Rok | Czas | Ilość | Spalone kalorie (wszystkie zarejestrowane przez zegarek) |
|---|---|---|---|
| 2025 | 358h | 178 | ~207_500 |
| 2024 | 405h | 175 | ~131_900 |
| 2023 | 246h | 193 | ~75_200 |
| 2022 | 84h | 104 | ~28_000 |
Pochylmy się jeszcze nad krokami:
| Rok | Ilość kroków | Średnia liczba kroków | Dystans |
|---|---|---|---|
| 2025 | 2_750_300 | ~7353 | ~2150km |
| 2024 | 2_950_120 | ~8060 | ~2304km |
| 2023 | 2_647_096 | ~7250 | ~2067km |
| 2022 | 2_137_634 | ~5857 | ~1669km |
Jasno widać, że o ile siłka wleciała mocno i bardzo regularnie, bo 143 razy w ciągu roku, czyli co około 2-3 dni, co pokrywa się z prawdą, to reszta aktywności… No cóż, jest pole do poprawy.
Z dobrych wiadomości, nie nabawiłem się żadnych poważnych kontuzji. Kilka mniejszych się jednak pojawiło.
Z rzeczy które się nie udały, to było podejście do biegania, które musiało zostać zawieszone przez jedną z dwóch „mini” kontuzji.
Góry
Noooo, niewiele się tu działo. Porównując do (rekordowego, ale jednak) roku poprzedniego, to spadłem z 28 hike’ów, do zaledwie… 14. Poniższy mem to więcej niż tysiące słów.

Ale odkładając narzekanie na bok, zobaczmy gdzie byłem!
W lutym wleciał Beskid Żywiecki i hike przez Romankę, halę Rysiankę i halę Boraczą. Ten sam wyjazd to Wielka Racza do Przegibka.
W maju Karkonosze, odwiedziłem Śnieżne Kotły i Zamek Chojnik. Ten drugi ma naprawdę bajeczny szlak.
Czerwiec to Kozie Grzbiety w Czeskich Karkonoszach ze Spindlerowego, Łabska Bouda ze Spindlerowego i spacerowy hike w górach Świętokrzyskich.
W lipcu atakowane było Skrzyczne i Barania Góra – startując z Doliny Zimnika.
W sierpniu znów Spindlerowy ale tym razem hike w stronę Petrovej Boudy i w dół obok Lucni Boudy, pięknym, niebieskim szlakiem. I pod sam koniec miesiąca samotny hike w Gorcach.
We wrześniu po raz trzeci zdobyta Babia Góra. Drugi raz Percią Akademików. I tu niespodzianka, bo to był pierwszy raz kiedy było widać z niej cokolwiek. To był ostatni piękny weekend tego roku. W tym samym miesiącu poszliśmy tez na Policę.
W październiku zdobyta była (nie wiem już który raz) Ślężą! Świetna góra, z super szlakiem z Przełęczy Tąpadła. Szkoda, że schronisko na górze to kpina.
I ostatni hike tego roku był w listopadzie. Zdobywaliśmy Góry Sowie, czyli od schroniska Orzeł, przez Wielką Sowę, Kalenicę, do schroniska Zygmuntówka i do Orła.
Czyli zgadza się, 14 hike’ów.







Reszta ciekawostek
Kupiłem mieszkanie! Większe od aktualnego. Robimy już demolkę. Dzieje sie.
Renault Captur ma już ponad 30k przebiegu i nadal działa i ma się dobrze. Po takim czasie jedyne do czego mogę się przyczepić to że nie jest to automat, bo machanie gałką zmiany biegów jest trochę nużące.
Mateusz Mazurek



